10 dni na Teneryfie

I oto nadszedł czas na kolejną wyspę na naszym blogu! Z zimnej Islandii przenosimy się na Teneryfę – wyspę również wulkanicznego pochodzenia, ale za to gorącą przez okrągły rok. Teneryfa wchodzi w skład archipelagu Wysp Kanaryjskich, należących do Hiszpanii, gdzie panuje klimat oceaniczno-subtropikalny. Jej stolicą jest Santa Cruz de Tenerife, najwyższym szczytem Pico del Teide (3718 m n.p.n.) i jest to największa oraz najludniejsza wyspa całego archipelagu. Jako, że jest to wyspa wiecznej wiosny, to każdy miesiąc jest dobry żeby tu przyjechać i zażyć trochę witaminy D. My wybraliśmy grudzień i jedyne na co można by narzekać to na trochę zimny ocean. Poza tym nie mamy żadnych zastrzeżeń co do Teneryfy – to przepiękna wyspa, gdzie nawet z autostrady widoki zapierają dech w piersiach. Można tu wypocząć na plaży, poszaleć w największym europejskim wodnym królestwie, zdobyć najwyższy szczyt Hiszpanii i zwiedzić wiele cudownych miejsc dookoła całej wyspy. Nam udało się to wszystko zrobić w 10 dni. Zapraszamy na naszą relację z pobytu w tych małych tropikach Europy! 

Kolejność opisywanych miejsc jest losowa.

Piramidy w Güímar

Guimar to niewielka miejscowość słynąca z piramid, podobnych do tych w Peru i Meksyku. Na obszarze występowania tych sześciu piramid o schodkowej konstrukcji i prostokątnej podstawie powstał park etnologiczny, a to za sprawą norweskiego podróżnika Thora Heyerdahla, który w 1991 r. obalił teorię jakoby piramidy były zwykłymi stosami kamieni układanymi przez rolników. Otóż ziemia pod budowę została specjalnie wyrównana, a i również materiał użyty do budowy to skały pochodzenia wulkanicznego, noszące ślady obróbki. Nie wiadomo natomiast kto i kiedy wybudował te tajemnicze piramidy. 

Na terenie parku znajdują się również repliki łodzi norweskiego odkrywcy, którymi przemierzał oceany, ogród botaniczny, w tym ogród z roślinami trującymi i wystawa poświęcona Wyspie Wielkanocnej. Bardzo ładne i bardzo ciekawe miejsce na spacer.

Candelaria

To miasteczko charakterystyczne jest z dwóch powodów. Po pierwsze, jest to religijne centrum Wysp Kanaryjskich, a po drugie znajduje się tu 9 ogromnych posągów królów Guanczów.

Zacznijmy więc po koleji. Co czyni Candelarię tak ważnym miejscem religijnym? To Basilica de Nuestra Senora de Candelaria i przechowywana w niej figurka Czarnej Madonny (Virgen de Candelaria), która uważana jest za patronkę Wysp Kanaryjskich. Wierzenia głoszą, że figurkę znalazło na plaży w 1392 r. dwóch Guanczów, którzy wypasali w pobliżu kozy. Początkowo sądząc, że widzą sylwetkę kobiety z dzieckiem, usiłowali bezskutecznie pokazać jej gestami, aby odeszła. W końcu jeden z pasterzy postanowił przestraszyć kobietę rzucając w jej kierunku kamień, jednak w niewyjaśniony sposób za każdym razem uniesiona do rzutu ręka opadała. Pasterze sprowadzili na miejsce ówczesnego króla Acayamo, a ten podjął decyzję o przeniesieniu posągu do groty Achbinico. O tym, że owa figurka przedstawia Matkę Boską, społeczność dowiedziała się dopiero 40 lat później od jednego z nawróconych na religię chrześcijańską pasterzy. Niestety, figurka zniknęła z Teneryfy w podobny sposób w jaki się na niej znalazła – w 1826 r. z groty porwały ją fale oceanu. Czarna Madonna znajdująca się w bazylice nie jest zatem oryginalna, tak samo z resztą jak sama świątynia, która za pierwszym razem została zniszczona przez pożar, a za drugim razem przez powódź. Obecny budynek bazyliki powstał w 1959 r.

Tuż obok bazyliki znajduje się 9 posągów – przedstawiają one sylwetki królów Guanczów, którzy sprawowali niegdyś władzę nad dziewięcioma królestwami, na które Teneryfa była podzielona przed hiszpańskimi podbojami. Guanczowie to pierwsi ludzie, którzy zamieszkiwali tę wyspę. Niestety, po konkwiście dokonanej przez Hiszpanów, która miała miejsce w 1494 r. zostali oni wymordowani i wywiezieni jako niewolnicy. Nieliczni ocaleni szybko się zasymilowani.

San Cristóbal de La Laguna

To miasto, potocznie nazywane La Laguną, założone zostało przez Hiszpanów w 1496 r. jako nowa stolica Teneryfy. Dziś jest tu całkiem sporo zabytkowych budynków, a sama starówka została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO. Warto wybrać się na spacer po tym klimatycznym, kanaryjskim mieście. Przemierzając ulicę Obispo Rey Redondo mijamy m.in. Casa de los Capitanes, katedrę Nuestra Señora de los Remedios czy Teatro Leal, aż w końcu dochodzimy do Plaza de la Concepción, placu, przy którym znajduje się pewien ważny budynek – kościół Nuestra Señora de la Concepción – najstarszy w La Lagunie i pierwszy wybudowany na Teneryfie kościół.

Kościół Nuestra Señora de la Concepción
Katedra Nuestra Señora de los Remedios

Góry Anaga

Góry porośnięte zielenią, w tle ocean, który prawie stapia się z błękitnym niebem, małe wioseczki wciśnięte gdzieś pomiędzy… Położone w północno-wschodniej części Tenerfyfy pasmo gór to istny cud natury! Zdecydowanie najpiękniejsza część wyspy (i najstarsza geologicznie), której nie można przegapić. 

Przejeżdżając przez kręte górskie drogi co rusz mijamy małe zatoczki zwane “El Mirador”, czyli po prostu punkty widokowe. A to z uwagi na zapierające dech w piersiach widoki. Łatwo zapatrzeć się na piękno przyrody i zapomnieć o kierownicy, więc jeśli nie chcemy spowodować wypadku to warto zjechać na taki Mirador i ponapawać się widokami 😉

Jeśli chodzi o konkretne miejsca do wędrówek pieszych, to w parku jest kilkanaście szlaków o różnych stopniach trudności. My natomiast wybraliśmy Sendero de Los Sentidos, czyli ścieżkę zmysłów. Idea ścieżki polega na tym żeby doświadczać otaczającej nas przyrody poprzez wzrok, słuch, zapach i dotyk, a specjalne tabliczki ustawione przy drodze na trzech trasach wskazują na jakich zmysłach w danym momencie warto się skupić. Trasa nr 1 przeznaczona jest dla osób niepełnosprawnych i jest najkrótsza. Najdłuższa i najbardziej różnorodna jest trasa nr 3.

Benijo

Wciąż pozostajemy w obrębie gór Anaga. Benijo to niewielka miejscowość, do której warto przyjechać z uwagi na trzy rzeczy: piękną czarną plażę Playa de Benijo, majestatyczne formacje skalne Roques de Anaga i restaurację “El Mirador” z pięknym widokiem na ocean. Restauracja jest bardzo mała i z zewnątrz nie wygląda bardzo zachęcająco, ale śmiało warto do niej wejść. My zajęliśmy stolik na zewnątrz i zamówiliśmy talerz owoców morza wyłowionych w okolicy, do tego na przystawkę dostaliśmy koszyczek bułek z kanaryjskimi sosami mojo rojo i mojo verde. Uczta była przednia, produkty były świeże i na prawdę pyszne (jeśli ktoś lubi owoce morza). Na talerzu znajdowały się również tradycyjne kanaryjskie słone ziemniaki patatas arrugadas. Swoją drogą patatas arrugadas + mojo verde to po prostu połączenie wybitne !

Playa de las Teresitas

8 km na północ od Santa Cruz de Tenerife, na teresnie małego miasteczka San Andres, znajduje się wyjątkowa plaża – Playa de las Teresitas. Niegdyś naturalna, czarna, dziś złocista, otoczona palmami i pełna leżaków. Plażę poddano przebudowie, przywieziono piasek z Sahary, zbudowano falochron, toalety, prysznice i obecnie jest to jedna z najpopularniejszych plaż Wysp Kanaryjskich. Dla nas relaks na plaży Teresitas był wisienką na torcie po całym dniu pełnym wrażeń na terenie Parku Anaga i co najważniejsze – nie byliśmy otoczeni wielkim tłumem turystów. Zdecydowanie polecamy podróże poza sezonem 🙂

W drodze na plażę - miasteczko San Andres
Playa de las Teresitas

Garachico

Miasteczko położone tuż nad oceanem, w którym bardzo dobrze można przekonać się o wulkanicznej działalności na wyspie. Garachico było kiedyś jednym z ważniejszych portów Teneryfy, z którego eksportowano produkowany na miejscu cukier. Wszystko zmieniło się jednak w roku 1706, kiedy to doszło do niszczycielskiego wybuchu wulkanu, który zdewastował większość miasta, w tym niestety port. Garachico podniosło się po tej klęsce żywiołowej i zostało odbudowane, ale nigdy nie wróciło do swojej ekonomicznej świetności. Dziś znane jest przede wszystkim z zastygłej na wybrzeżu lawy, wśród której poprowadzono spacerowe alejki i gdzie utworzyły się naturalne mini baseny z wodą morską.

Oprócz pól lawy odwiedziliśmy również Castillo de San Miguel – XVI-wieczny zameczek nad brzegiem oceanu, który sam w sobie jest ciekawą budowlą, ale za dodatkową opłatą można też wejść do środka i podziwiać wystawy poświęcone muszlom oraz historii miasta.

Dodam jeszcze, że w Garachico jedliśmy najlepsze lody na Teneryfie – w lodziarni Fragola Heladería Artesanal Italiana. Polecamy! Spróbujcie smaku kanaryjskiego gofio!

Masca

Mała miejscowość położona w masywie górskim Teno, na wysokości 600 m n.p.n. robi duże wrażenie, tak samo z resztą jak wiodąca do niej od południa bardzo kręta i wąska trasa. Budynków jest tu niewiele, największą atrakcją jest otaczająca przyroda i widoki. Widoki z samej wysoko położonej miejscowości, ale i z punktów widokowych wytyczonych na trasie do niej. 

Warto spróbować przyjechać tu jak najwcześniej z racji dużej ilości turystów. Zwłaszcza jeśli macie wypożyczony samochód (wioseczka mała to i parking nie jest duży). 

Los Gigantes

Klify Gigantów wznoszące się na ponad 600 m n.p.m. to kolejny efekt wulkanicznej działalności – zastygła lawa uformowała się w te oto gigantyczne skały. Można podziwiać je z plaży Playa de los Gigantes lub z punktu widokowego w Puerto de Santiago.

Park Narodowy Teide

Park narodowy obejmuje teren o powierzchni 190 km2, a jego centralnym punktem jest oczywiście wulkan Teide, na którego szczyt koniecznie trzeba się wybrać! Jednak zanim jeszcze dojedziemy do stacji kolejki wiodącej na górę, po drodze  czekają nas niesamowite krajobrazy – droga wiedzie przez bezkresne, surowe pola zastygłej lawy. Krajobraz i kolory niczym z Marsa!

Naszym pierwszym przystankiem na trasie w Parku Narodowym są formacje skalne Roques de Garcia o bardzo ciekawych kształtach, pięknie wznoszące się na tle wulkanu. Po drugiej stronie ulicy można coś zjeść i załatwić sprawy w WC.

Dalsza droga do wulkanu Teide.

Zatem nie pozostaje nam już nic innego jak tylko wyjechać kolejką górską Teleferico na wulkan Teide! Kolejka zatrzymuje się na wysokości ok. 3555 m n.p.m. i dalej trzeba już iść pieszo. Ale uwaga! Aby dostać się na sam szczyt Pico del Teide (3718 m n.p.n.), należy okazać miłemu panu w budce pozwolenie na wejście. Budka znajduje się tuż na początku ścieżki prowadzącej z górnej stacji na szczyt. 

Dlatego też jeszcze przed przyjazdem na Teneryfę należy wejść na stronę Parku Narodowego Teide, gdzie można pozyskać pozwolenie na wyjście na sam szczyt, a właściwie zarezerwować czas naszego wyjścia. Kliknij, aby uzyskać pozwolenie.

Droga na szczyt jest dość stroma, należy też pamiętać o cieplejszych ubraniach. My zastaliśmy tam nawet resztki śniegu 🙂

No to idziemy…

Jeżeli ktoś waha się nad wycieczką na Pico del Teide to mówimy: nie ma się nad czym zastanawiać. Według nas zdobycie szczytu tej góry to atrakcja TOP 1 na Teneryfie. Zwłaszcza w słoneczny dzień, gdy z oceanu wyłaniają się pozostałe wyspy archipelagu. Nam odebrało mowę…

Nie mogliśmy się zdecydować które zdjęcia ze szczytu wybrać, zatem poniżej mały pokaz slajdów z tego przeeeeeepięknego szczytu Hiszpanii #nofilter #breathtaking

Opuszczając teren parku, widoki wciąż zachwycały…

Siam Park

Jest to największy park wodny w Europie, urządzony w tajskim stylu i jeżeli jesteś miłośnikiem wodnego szaleństwa to nie możesz tego miejsca przegapić! Na początek warto zacząć od spływu pontonem jedno- lub dwuosobowym, który prowadzi przez prawie cały park, gdzie płynie się powoli przez 20 minut. Potem można zacząć wodne szaleństwo. Zjeżdżalni jest na prawdę sporo, a najlepsze są te na kilkuosobowych pontonach. Jeszcze raz polecamy odwiedzić Teneryfę poza sezonem, gdyż wtedy kolejki są dużo krótsze niż w czasie wakacji 😉 Warto też mieć pod ręką ręcznik, aby okryć nim mokre ciało przed wiatrem podczas stania w kolejce do kolejnej atrakcji. Na terenie parku jest basen ze sztuczną falą, słynna wysoka i niemal pionowa zjeżdżalnia (spanikowaliśmy, nie poszliśmy) oraz liczne budki z jedzeniem i piciem. Idealny relaks pomiędzy dniami pełnymi zwiedzania. Na Siam Park lepiej przeznaczyć sobie cały dzień.

El Medano

Miasteczko na południu wyspy, które może nie oferuje zabytków czy spektakularnych widoków, ale wspominamy je bardzo miło z kilku powodów. Gdy chcieliśmy odpocząć chwilę od zwiedzania szukaliśmy miejsca, które zaoferuje nam w miarę ładną, nieprzeludnioną plażę i restaurację z dobrym i niedrogim jedzeniem. Takim miejscem okazało się właśnie El Medano. Plaża posiada żółty piasek, jest duża i co najważniejsze – nie ma tu tłumów plażowiczów. Po drugiej stronie góry widocznej na zdjęciu (Montaña Roja) jest już miasteczko, w którym natrafiliśmy na świetną restaurację z kanaryjskim jedzeniem – Familiar. Polecamy Menu del Dia, w skład którego wchodzi przystawka, danie główne i deser. Cena takiego obiadu to zazwyczaj ok. 10 Euro. Czasem mniej, czasem więcej, w zależności od restauracji. Ziemniaki w stylu kanaryjskim (patatas arrugadas) z tradycyjnymi sosami (mojo rojo i mojo verde) to po prostu niebo w gębie!!! I nie warto kupować tych sosów w słoiczkach w spożywczaku, bo są po prostu paskudne. A jeśli macie ochotę na słodki spacer wzdłuż wybrzeża z lodem to kolejną lodziarnią godną polecenia jest Ice Dreams Factory. Mmmmmm…

Callao Salvaje

To miejsce, w którym wynajmowaliśmy nasz apartamencik z portalu Airbnb. Był to nasz pierwszy raz na Teneryfie i uważam, że lepiej trafić nie mogliśmy jeśli chodzi o nocleg. Miejscowość nie jest bardzo turystyczna i oferuje świetne widoki. Z naszego balkonu na 10 piętrze można było dostrzec inne wyspy, gdy niebo było na prawdę przejrzyste. Zatem jeśli szukacie alternatywy do Los Cristianos i Playa de las Americas, polecamy Callao Salvaje.

Podsumowując, Teneryfa to jedno z miejsc, gdzie grzechem byłoby leżeć plackiem na plaży przez cały pobyt. Tutaj najlepszym rozwiązaniem zdecydowanie jest wypożyczenie samochodu i zwiedzanie całej wyspy na własną rękę. To, co zrobiło na nas największe wrażenie to przyroda, przede wszystkim wulkan Teide i obszar gór Anaga. Poza tym warto oczywiście odwiedzić kanaryjskie miasteczka i posmakować lokalnej kuchni. Siam Park również jest godnym polecenia, nieprzereklamowanym miejscem. Wszystkie punkty wymienione w powyższym poście złożyły się na idealny urlop i choć na Teneryfie z pewnością jest jeszcze wiele do odkrycia, wydaje mi się, że jak na 10-dniowy pobyt udało nam się znaleźć odpowiedni balans pomiędzy aktywnym wypoczynkiem, czyli zwiedzaniem a typowym leniuchowaniem. Teneryfa to cudowne miejsce, do którego na pewno jeszcze kiedyś wrócimy…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *