Niesamowita zorza

Słyszeliście już zapewne o burzy słonecznej, dzięki której możliwe było obserwowanie zorzy polarnej w Polsce (!!!). Nie mogliśmy być świadkami tego rzadkiego zjawiska, ale nie narzekamy, gdyż aktualnie znajdujemy się na Islandii. A skoro zorza widoczna była w Polsce, to co się dopiero działo tutaj? Oj działo się dużo! Na tyle, że chcemy podzielić się z wami fotorelacją z tego nieziemskiego show!

Około godziny 22:00 na niebie zaczeły pojawiać się białe smugi, które z każdym momentem zaczęły rosnąć w siłę. Pół godziny później rozpoczął się prawdziwy spektakl. Zorza rozlała się po całym niebie i nie wiedzieliśmy, w którą stronę skierować obiektyw aparatu:)

Co chwila towarzyszyły nam również spadające gwiazdy, ale jednej z nich udało się zmrozić krew w naszych żyłach. Przez ułamek sekundy widzieliśmy gwiazdę/kometę, za którą ciągnęła się smuga ognia. Całe szczęście, że patrzyliśmy akurat w tym kierunku i w tym kierunku również ustawiony był nasz aparat, który robił akurat timelaps.

Zorza po jakichś 40 minutach powoli zaczęła słabnąć, a my wróciliśmy ogrzać się w naszym pokoju. Myśląc, że już nic się nie wydarzy, zaczęliśmy szykować się do snu. Idąc do łazienki postanowiłam skontrolować dla pewności co dzieje się za oknami i to było prawdziwe wow! Zaalarmowałam cały nasz domek, więc w sekundzie Gracjan wybiegł w koszulce i majtkach, a nasza współlokatorka z Czech w szlafroku i trzęsąc się jak galareta z zimna. 

Chwilę tak staliśmy omamieni pięknym zjawiskiem, a w między czasie Lucka (nasza koleżanka z Czech) przeczytała artykuł o dużej aktywności zorzy, więc szybciutko poszliśmy się ubrać i ruszyliśmy wspólnie autem na polowanie! Zanim jednak opuściliśmy domek, przyjechała z Reykiaviku Sigrun – 58-letnia Islandka, z którą pracujemy. Zaczęła nam opowiadać, że na drodze do lodowca Snæfellsjökull, czyli kilka kilometrów od naszego miejsca zamieszkania dostrzegła ciekawe zjawisko na niebie, jakiego nie widziała w ciągu całego swojego życia. Lepszej rekomendacji nie mogliśmy dostać niż od osoby, która ma prawie 60-letnie doświadczenie w obserwowaniu zorzy! Gdy dojechaliśmy na miejsce, zobaczyliśmy coś dziwnego. Spodziewaliśmy się wielkiej, kolorowej, tańczącej plamy na niebie, natomiast zobaczyliśmy coś zupełnie innego. Naszym oczom ukazały się dziesiątki małych, białych plamek, które migały i bardzo szybko zmieniały swoje położenie. Po dłuższym wpatrywaniu się w ten proces czuliśmy się jakbyśmy mieli zawroty głowy. Bardzo dziwne uczucie. Niestety nie udało nam się dobrze sfotografować tego zjawiska, a używając długiego czasu naświetlania w aparacie białe kolory i tak zmieniły się w zielone…

Po około godzinie postanowiliśmy wrócić do Hellnar, czyli miasteczka, gdzie mieszkamy i z tutejszego parkingu poczekać na dalszy rozwój wydarzeń. Około godziny 1:00 niebo nagle bardzo pojaśniało. Za lodowcem mienił się kolor biało-szary. Skierowaliśmy aparat w tamtą stronę i okazało się, że całe niebo pokryte jest zjawiskową zorzą. Dla ludzkiego oka był to wielki biały spektakl, lecz dla “oka obiektywu” potężne zielone show!

 

Jak fotografować takie zjawisko?

Potrzebny nam będzie aparat, jasny obiektyw i statyw.
Ustawienia jakich używaliśmy do uwiecznienia zorzy to:
Przysłona – 2.8
ISO – 640
Czas naświetlania – różnie od 8 do 13 sekund

I pamiętajcie, żeby przełączyć autofokus w tryb manualny i ręcznie ostrzyć!

Na koniec jeszcze krótki timelaps, na którym uwieczniliśmy wspomnianą na początku wpisu spadającą jak płomień gwiazdę/kometę. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *