Nad Jeziorem Solińskim

Jednym z pierwszych miejsc, jakie przychodzą do głowy na myśl o Bieszczadach, z pewnością jest Jezioro Solińskie i słynna zapora na nim. Nie dziwi więc fakt, że miejsce to cieszy się ogromną popularnością wśród turystów, a jak wiadomo – gdzie dzikie tłumy, tam i czar częściowo pryska. Jednak jest na to jedna szalenie prosta rada – wybrać się nad jezioro poza sezonem. Dzisiaj podzielimy się z wami jakiego pięknego wschodu słońca i całej reszty magii doświadczyliśmy nad Jeziorem Solińskim.

A dziś zaczniemy nietypowo, bo od filmu. Jak oglądniecie, to możecie czytać dalej 😛

Wycieczkę zaczęliśmy od spaceru po zaporze wodnej, która jest największą w Polsce. Zanim jednak przejdziemy do zdjęć, to aby formalności stało się zadość, słów kilka o tamie i jeziorze.

Zapora powstała na rzekach San i Solinka, a po jej budowie utworzyło się Jezioro Solińskie, którego powierzchnia wynosi 22 km2 i na którego to dnie znalazło się kilka wsi. Pan geograf Gracjan raczy przypomnieć, iż tak powstałe jezioro nazywamy fachowo zbiornikiem retencyjnym, czyli sztucznym 😉

Zapora w liczbach:

Wysokość: 82 m

Długość: 664 m

Lata budowy: 1961-1968

Liczba ludzi pracująca. przy budowie: 2000

Przy zaporze działa także elektrownia wodna szczytowo-pompowa.

Po zaporze w Solinie naszym następnym przystankiem na mapie był Polańczyk. Tutaj planowaliśmy przenocować i z samego rana nakręcić wschód słońca nad jeziorem. Szukaliśmy więc noclegu z jakimś ładnym widoczkiem. I wiecie co? Znaleźliśmy prawdziwy ukryty diament – z całego serca polecamy noclegi “Biały Bór” w Polańczyku. Pokoje są niedrogie i czyściutkie, właściciele przemili, a widoki zapierają dech w piersiach. 

Jakie są plusy noclegu z pięknym widokiem? Po pierwsze – piękne widoki, a po drugie – śpiochy, które chcą nakręcić rano timelaps wschodzącego słońca nad Bieszczadami, nie muszą szukać idealnej miejscówki daleko. Mogą pospać trochę dłużej i po prostu wyjść o odpowiedniej godzinie z aparatem w piżamie 😉

Po perfekcyjnie rozpoczętym poranku udaliśmy się do centrum Polańczyka rozprostować kości nad jeziorem. Dookoła, oprócz nas i paru wiewiórek, nie było żywej duszy. Widok na jezioro był genialny, do tego na wodzie unosił się tajemniczy, samotny pomost. Gdyby nie temperatura i fakt, że grafik podróży był napięty, to z chęcią rozłożylibyśmy się pod tymi słomianymi parasolkami.

A gdyby ktoś szukał w Bieszczadach lokalnych smaków, to polecamy restaurację “Oberża Zakapior” w Polańczyku, która serwuje dania kuchni bojkowsko – łemkowskiej.

Polańczyk
Więcej o Bieszczadach
Na bieszczadzkim szlaku – Tarnica

Tarnica to najwyższy szczyt polskich Bieszczadów, a do tego jaki malowniczy. Góry porośnięte lasami, rozległe połoniny, świeże powietrze i do tego niezbyt wymagający szlak wiodący na górę sprawiają, że Tarnica przyciąga wielu piechurów. Chwalimy się naszymi zdjęciami z wędrówki i podpowiadamy jak spotkać w górach dziką przyrodę a nie dzikie tłumy. Czytaj więcej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *